List do Służby Zdrowia wkurzonej mamy karmiącej

baby-at-doctor1

Drogi Pediatro, Droga Położno, Drogi Neanatologu, Szanowna Służbo Zdrowia,

Zwracam się dziś do Państwa w bardzo ważnej sprawie. Sprawie, które generuje u mnie szereg negatywnych emocji od prawie dwóch lat. Na przestrzeni tego czasu rosło we mnie napięcie praktycznie każdego dnia, kiedy czytałam o tym, jak bardzo staracie się nie działać w służbie zdrowia dzieci, matek i całych rodzin.

Zaczęło się w szpitalu: „nie da się wykarmić bliźniąt”, „proszę nie pozwolić dziecku wisieć na piersi, nie może robić sobie z Pani smoczka”, „mleko modyfikowane teraz jest jak mleko mamy”. Potem w przychodni: „syn za dużo przybiera, proszę przepajać przed karmieniem wodą z koperkiem, żeby trochę zapchać żołądek”, „córka ma skazę białkową, musi Pani ją odstawić od piersi, bo jak odstawi Pani nabiał, to syn będzie miał niewartościowe mleko”.

Teraz po 1,5 roku istnienia naszej grupy wsparcia na FB, wiem, że to nie pech sprawiał, że trafiałam na takie teksty, tak po prostu wygląda ogólny poziom wiedzy na temat laktacji większości lekarzy w Polsce.

Pozwolicie, że w pigułce obalę mity, które najczęściej pojawiają się podczas wizyt u lekarza i podczas kontaktu z położnymi w szpitalu:

  1.  „Dzieci za mało przybierają, musi Pani dokarmiać” – HIT HITÓW, najczęściej słyszane zdanie przez bliźniacze mamy.

OTÓŻ:
W pierwszej kolejności ku wielkiemu zaskoczeniu powiem Wam, że siatki centylowe, które są bazą do Waszej diagnozy nie są przeznaczone dla dzieci karmionych piersią. Siatki dla dzieci kp znajdziecie TUTAJ. Jak się pewnie domyślacie siatki te różnią się oczekiwanymi wartościami, więc wystarczy zmienić siatkę na prawidłową i nagle okaże się, że dziecko wygląda na niej całkiem dobrze.

Pytanie, jakie warto sobie zadać to, czy dzieci, które są na 3 centylu to rzeczywiście takie bardzo niedożywione i muszą koniecznie wprowadzać więcej pokarmu, najlepiej z kartonu. Znam mnóstwo dzieci, które nigdy nie wskoczyły na siatkę, mają się dobrze, są inteligentne i przede wszystkim dobrze odżywione.

Następnie pomyślcie chwilę Drodzy Pediatrzy – czy na pewno zadaliście wszystkie pytania, aby zbadać, z czego może wynikać, że dzieci nie przybierają na masie w tempie kurczaków na farmie? jak wyglądają w rodzinie uwarunkowania genetyczne? Czy w rodzinie są duzi, mali, wysocy, niscy, chudzi, grubi ludzie? To ma ogromne znaczenie przy przybieraniu na wadze niemowląt.

Zgodzicie się zapewne ze mną, że w dzisiejszych czasach dużo większym zagrożeniem w przyszłości naszych dzieci są choroby cywilizacyjne związane z otyłością, która ciągnie za sobą mnóstwo innych chorób metabolicznych.

Czwarty i kluczowy dla Waszej wiedzy punkt – jeśli już zajrzycie do siatek dla dzieci kp i z pełną świadomością i odpowiedzialnością stwierdzicie, że dobrze byłoby, żeby dzieci przybrały więcej masy to w pierwszej kolejności zaleca się częstsze przystawianie, wybudzanie w nocy i maksymalizowanie czasu spędzonego przy piersi, później karmienie swoim odciąganym mlekiem, a nie od razu na dzień dobry dokarmianie mieszanką.

     2. „Nie ma Pani mleka, ma Pani za małe piersi, dzieci się nie najadają i płaczą”

a tu szlagierowe teksty położnych. Spieszę się wyjaśnić, że prawdopodobieństwo, że kobieta po porodzie nie będzie miała mleka jest minimalne i związane zazwyczaj z chorobą. Każda zdrowa kobieta będzie mogła karmić swoje dziecko/dzieci piersią, jeśli będzie przystawiać dzieci na żądanie. Ich żądanie to właśnie płacz. Nie jest możliwe bowiem, aby na tym etapie dziecko powiedziało, mama cycy 🙂 Więc jeśli płacze to nie znaczy, że się nie najadło i trzeba dokarmiać, tylko to, że trzeba przystawiać do piersi, aby mogło zamawiać mleko. I nie ma znaczenia, czy piersi są rozmiaru A czy K. Zajrzyjcie do największego kompendium wiedzy o laktacji i przeczytajcie na czym polega laktacja – TUTAJ . W skrócie powiem Wam, że to nic innego jak schemat popyt – podaż. Jest ssanie, jest mleko. Nie ma ssania, nie ma mleka.

    3. „Musi Pani odstawić, bo alergia”

Szlag mnie trafia jak czytam posty mam, w których zdołowane piszą, że muszą odstawić od piersi, bo dzieci mają AZS, skazę białkową czy inne alergie i to z Waszego polecenia! Najlepsze jest, kiedy przy skazie białkowej zalecacie wprowadzenie mm – czyli czegoś, co jest na bazie mleka krowiego, na które potencjalnie uczulone jest dziecko. Gdzie tu logika? Bo ja tego swoim małym mózgiem nie ogarniam. Teraz najważniejsza informacja dla Was w tym punkcie – MLEKO MAMY TO NAJLEPSZY LEK NA ALERGIĘ. Poczytaj o tym, czego jako lekarz nie powinieneś mówić mamie karmiącej TU i o tym czemu mm nie jest lekiem TU.

    4. „Musi Pani zacząć wprowadzać słoiczki z warzywkami, bo dziecko za mało przybiera. (4 mce)”

Częste zdanie, które wypowiadacie, w którym widzę trzy problemy:

  1. Zgodnie z WHO dietę rozszerzamy po skończonym 6 miesiącu.
  2. Jak dziecko ma zacząć przybierać po warzywach, skoro mleko mamy jest dużo bardziej kaloryczne. Logika nakazuje, że jeśli chcemy schudnąć przechodzimy na warzywa.
  3. Tak proponowane przez Was słoiczki to dobre rozwiązanie tylko dla ich producentów, a raczej dla ich budżetów. Nie mówię, że to zło i że nie można w ogóle dawać, bo się dzieci zatrują. Ale karmienie codziennie słoikami to nie jest najlepszy pomysł i nie, nie są one zdrowsze od warzyw z warzywniaka tylko dlatego, że produkowane są dla dzieci.
    Jeśli poczułeś się zainspirowany, aby zgłębiać wiedzę na temat żywienia niemowląt i dzieci zajrzyj do bloga Małgosi Jackowskiej specjalistki w dziedzinie żywienia dzieci i matek karmiących zaczynając od wpisu najważniejszego i kluczowego dla Twojego wzrostu świadomości – Czym się różni 4 od 6. 

Wymieniłam kilka mitów, które z Waszych ust padają do matek karmiących. Mitologia na temat karmienia, którą tworzycie jest głównym zagrożeniem dla mam karmiących, szczególnie bliźnięta. Jesteście pierwszą linią, z którą matki mają kontakt po porodzie. Jesteście instytucją, której ufają, kochając swoje dzieci będą postępować zgodnie z Waszymi zaleceniami. Dlatego apeluję do Was o to, abyście odrobinę bardziej przyjrzeli się temu jak działa laktacja, jak można pomóc mamie karmiącej. Ja rozumiem, że mieliście na studiach tylko kilka godzin, ale na litość w dobie dzisiejszego dostępu do wiedzy w internecie poznanie ogólnych zasad laktacji zajęłoby Wam jeden wieczór. Zajrzyjcie do największego zbioru wiedzy o laktacji Agaty Aleksandrowicz, guru polskiej laktacji -> TUTAJ do materiałów Centrum Nauki u Laktacji. 

Lekarze,

To naprawdę nie dużo, aby zasłużyć na napis z Waszego służbowego identyfikatora. Zacznijcie działać w końcu w służbie zdrowia, zadawajcie pytania, analizujcie przypadki, wyciągajcie wnioski, myślcie. Bo karmienie piersią to najlepszy z możliwych start zdrowotny dla dziecka i działanie pro zdrowotne dla mamy. I proszę Was! nie wpędzajcie mamy karmiącej w poczucie winy, że karmiąc piersią głodzi dzieci! We wpisie Hafija „Jak nie zabić dziecka piersią” znajdziecie wskaźniki efektywnego karmienia, skorzystajcie.

A jeśli nie chcesz zagłębiać się w tematykę karmienia, ja to uszanuję, ale nie zabieraj proszę głosu w kwestiach, w których nie jesteś przygotowany. Wyślij mamę karmiącą do specjalisty tj. Doradcy Laktacyjnego – listę znajdziesz TUTAJ , przekaż ją swojej pacjentce a zrobisz naprawdę dużo w służbie zdrowia jej dziecka i jej samej.

Położne,

nie mówcie mamom tuż po porodzie, że nie dadzą rady wykarmić dzieci, nie mówcie, że mają za małe piersi, nie wylewajcie siary do kosza pod żądnym pozorem, a już na pewno nie dlatego, że nie pasował Wam jej kolor. TAK NIE WOLNO ROBIĆ! Takim działaniem robicie ogromną krzywdę mamie i dziecku.

Ps. Jeśli jesteś lekarzem lub położną, który/a stara się być na bieżąco z aktualną wiedzą na temat laktacji, wspierasz mamy karmiące to na pewno nie poczujesz się urażony/urażona tym wpisem. Będziesz pewien/pewna, że list nie był skierowany do Ciebie <3 Dziękuję, że jesteś, bo reprezentujesz niewielką grupę <3


zdjęcie główne: http://cdn.sheknows.com/articles/2012/05/baby-in-doctors-arms.jpg

  • Magdalena Dratwa

    Jestem mamą Matyldy. Gdyby nie telefoniczne wsparcie przyjaciółki, jeszcze w szpitalu, teraz moje dziecko jadłoby mleko z kartonu…”ma Pani problem z laktacją. Tak bywa często” to usłyszałam od położnej. Nikt nie zareagował na moje prośby pomocy przy przystawianiu czy sprawdzeniu techniki. Nikt nie powiedział żeby dziecko przystawiac jak najczęściej, ba! rozdzielono nas na 1 dobę z powodu braku miejsc na oddziale. Dopiero w domu po 2 dniach walki z laktatorem pojawiło się mleko. Gdyby nie rozmowa z przyjaciółką, nie wierzylabym w moje mleczne możliwości. Przykre to, że w miejscu gdzie pracują tacy „specjaliści” kobieta nie może uzyskać rzetelnych informacji…

  • Sabina Tasler

    Mój syn jest po mnie alergikiem i nasza Pani pediatra cały czas powatarza żeby karmić dziecko jak najdłużej się da.Bo kiedy skończę go karmić to albo wyrośnie z alergii,albo się pogorszy .A tak jest wyciszona.Bo czasem tylko katar,lekka wysypka i zaropiałe oczka. Dodam,że jestem po CC dziecko miednicowo ułożone i też w szpitalu mi powiedzieli,że na pewno nie mam pokarmu i moja determinacja karmienia i wielkie wspardzie mojej mamy i od dnia porodu do dzisiaj karmimy się. Syn w lutym skończył dwa latka.

  • Wioleta

    Sama jestem położną, przez rok pracowałam z mamami w pierwszych godzinach życia ich dzieci po drugiej stronie brzucha. Pomagałam przystawiać do piersi, wspierałam i starałam się jak najlepiej przekazać im wiedzę, którą sama miałam. Oczywiście, nie obyło się bez błędów powtarzanych od czasów studiów; całe szczęście, nadrabiając braki w wiedzy, szybko doszłam do tego, co mamie w tych pierwszych godzinach mówić, a czego pod żadnym pozorem nie.
    Jestem mamą 6-miesięcznego Tymka i w szpitalu, w którym pracowałam nie dostałam pomocy od położnej laktacyjnej – ja czułam i widziałam, że Tymek może i się przystawia ładnie, ale nie ssie efektywnie, a owa położna uparcie twierdziła, że jest ładnie przystawiony i nie mam się czego czepiać. Brodawki poranione, Misiu głodny; kilka razy dostał mm, czego chyba sobie do końca życia nie wybaczę. Nie dostałam wsparcia od moich koleżanek, podpowiedzi żeby może wypożyczyć laktator z wypożyczalni na przeciwko szpitala; zamiast tego od razu rozpiska na mm. Zaparłam się; Mąż widząc mnie w krytycznym stanie psychicznym, zorganizował laktator elektryczny, bardzo mocno wsparł i zamiast mm, Tymek dostawał moje odciągnięte mleko, zaraz po piersi. W końcu, w 6. dobie (musieliśmy zostać w szpitalu ze względu na żółtaczkę), kiedy usłyszałam że wychodzimy do domu, nagle On zaczął książkowo ssać. Po swoich doświadczeniach, nie dam się przekonać, że stres nie ma wpływu na laktację 😉
    Mieszkam na wsi i już ostatnio usłyszałam w przychodni czy Synek dostaje obiadki i soczki (ledwo pół roku skończył)… Zatrzymali się wszyscy w latach 70. XXw. 🙁
    Takie listy powinna napisać każda kobieta, której niedouczenie służby zdrowia, zniszczyło laktację. Może do NFZ, może na swoich fejsbukach, tłiterach i innych, wtedy coś by się zmieniło.

  • Magda Lena

    Niedawno urodziłam drugie dziecko, od początku były problemy z karmieniem. A raczej nie problemy tylko coś co położne a potem pediatra uważał za problem czyli wiszenie na piersi. Wg jednych i drugich pozwalanie na takie wiszenie to karygodny błąd i ja w to uwierzyłam. Bardzo chciałam karmić dlatego spotkałam się z doradca laktacyjna i to niejedną, w sumie podczas mojej walki o karmienie było ich 5. Każda z nich oceniała jak dziecko ssie a następnie padała „diagnoza” – wszystko Ok tylko nie może pani pozwolić na wiszenie na piersi. Pierś jest tylko do jedzenia i dziecko musi o tym wiedzieć. Dokarmiałam moje dziecko minimalnie mm i jedna z tych doradczym powiedziała mi, ze z dokarmiania już nie da się zejść. Także tak wyglądają porady certyfikowanych doradczyń w Krakowie i obecnie nie karmie już piersią prawie wcale. Dodam tylko ze z pierwszym dzieckiem w karmieniu pomagała mi jeszcze inna doradczyni, która przy podejrzeniu alergii stwierdziła ze dziecko powinno być na specjalnym mleku dla alergikow i najwidoczniej dlatego nie chce piersi ze wie, ze nie jest to dla niego dobre. (Dziecko nie chciało piersi bo poznało już w szpitalu butelkę, oczywiście dzięki położnym).

    • Wioleta

      O Boże… Aż mnie ciarki przeszły jak to przeczytałam 🙁 I w imieniu służby zdrowia, która się nie edukuje – przepraszam. I coraz częściej sobie myślę, że może warto wreszcie w siebie zainwestować i zrobić kurs doradcy laktacyjnego, tylko po to, żeby prostować bzdury powtarzane przez lata…
      Mi na początku też wszyscy dookoła mówili – odkładaj, nie noś, bo przyzwyczaisz, bo cyc to tylko do jedzenia. A ja uparcie nosiłam, tuliłam, i chodziłam z dzieckiem przy piersi. I nie żałuję. Bo teraz Pyzek ma prawie 7 m-cy, do cyca tylko na jedzenie, a tak buszuje po podłodze i zwiedza świat. Wie, że może na mnie liczyć; wie że nigdy mu nie odmówię bliskości i wsparcia, i że jeśli potrzebuje, to zawsze będę gotowa mu pomóc.

      • Magda Lena

        Wioleta, nie przepraszaj bo to nie Ty radziłaś. Ja nigdy nie wierzyłam w te bzdury o nieprzyzwyczajaniu do noszenia itp. Ale z karmieniem niestety poleglam. O ile położnym starej daty nie wierze w kwestii kp, pediatrom tez nie za bardzo, to jednak jeśli spotykasz się z kilkoma polecanymi CDL to wierzysz w to, ze to co mówią to prawda.