„Ojciec podwójnie karmiący” i jego wpływ na karmienie piersią

DSC_3297m

Tematem wszystkich dotychczasowych postów były mamy, ich natura, ich zmagania i walka o karmienie piersią swoich bliźniąt. Dziś chcę skierować światło na kogoś, kto moim zdaniem ma ogromny wpływ na powodzenie mlecznej drogi nie tylko podwójnej. Ktoś, kto był przy nas, wierzył w nas, wspierał nas każdego dnia i wspiera dziś. Ktoś, bez kogo nie byłoby naszej mlecznej przygody. 

Cały czas słyszymy hasło „matka karmiąca”, albo w naszym przypadku „podwójnie karmiąca”. A co z ojcem? Czy można nazwać go „ojcem podwójnie karmiącym”?? Czy to dobre określenie dla mężczyzny? Nie wiem, bo nim nie jestem. Ale wiem jedno – mój mężczyzna jest idealnym „ojcem podwójnie karmiącym”. Przede wszystkim dlatego, że w pierwszych, trudnych tygodniach naszego życia we czwórkę rozumiał moją głęboką potrzebę karmienia naszych dzieci piersią. Ale również dlatego, że rozumiał i rozumie cały czas, że moje mleko to największy i najcenniejszy dar, jaki możemy dać naszym ukochanym bliźniakom i że warto przezwyciężyć trudności. Celowo napisałam „możemy”. Uważam, że karmienie piersią bliźniąt to praca zespołowa. W pierwszych tygodniach nasz zespół powiększony był o moją mamę, która wspierała, gotowała, sprzątała, zajmowała się maluchami (dziękuję Mamo :*). Patrzę z ogromnym podziwem na bliźniacze mamy, które bez żadnego wsparcia od początku karmią swoje maluchy piersią… Ale dzisiejszy post jest o „naszym tatusiu”, o tym co zrobił i robi dla naszego karmienia każdego dnia i o tym, co przyszły tatuś może zrobić dla swojej rodziny.

Myśli, które krążyły w mojej głowie w pierwszym tygodniach życia moich dzieci powodowały, że byłam na skraju wyczerpania psychicznego. Codziennie „ojciec podwójnie karmiący” dostawał ode mnie solidną porcję ciężaru typu: „nie dam rady”, „nie mam mleka”, „nie chcą mojego mleka”, „nigdy się nie nauczymy”, „jestem do niczego”, „nie poradzę sobie z tym” itp. A ja codziennie dostawałam w zamian solidną porcję oddechu pt. ” Dasz radę, wierzę w Ciebie”, „dlaczego masz nie mieć mleka”, „one uwielbiają Twoje mleczko”, „za kilka dni będą jadły już tylko z piersi, zobaczysz!”, „jesteś cudowną, mamą! najlepszą!, jestem szczęśliwy, że moje dzieci mają taką mamę”. „daj sobie i im czas, muszą się nauczyć, nie od razu Rzym zbudowano”. Możecie sobie wyobrazić jak działały na mnie takie odpowiedzi. Były jak plaster. Otulały moje skołatane nerwy i dawały nadzieje, bo przecież ufałam mu bezgranicznie, „do tej pory miał rację, to dlaczego w tej sytuacji miałby jej nie mieć” – ta myśl powodowała, że każdy nowy dzień zaczynałam pełna optymizmu. Jestem pewna, że szukał rzetelnych informacji na temat kp, tak, aby jego słowa nie były tylko suchym „będzie dobrze”. Byłam zaskoczona jego świadomością laktacyjną i wiem, że robił to dlatego, że właśnie tego potrzebowałam.

Ale „ojciec podwójnie karmiący” to nie tylko wsparcie psychiczne… Kiedy bliźniaki ujrzały świat, moja kondycja była lekko mówiąc w fatalnym stanie. Dwa miesiące leżenia praktycznie plackiem w szpitalnym łóżku i cięcie cesarskie spowodowały, że nawet w drugiej dobie podniesienie się z łóżka było dla mnie powodem do dumy. O wystaniu dłużej niż kilka minut nie było mowy, a zmiana pieluchy była porównywalna z grą w squasha. Wszystkie czynności z maluchami poza próbami przystawiania do piersi (nie mogę tego nazwać karmieniem) i czasem spędzonym przy mnie wykonywał On. Przewijał, kąpał, tulił, kołysał. W domu w dalszym ciągu wszystkie pozakarmieniowe obowiązki były na Jego barkach. Potrafił nocami trzymać w ramionach naszą czuwającą córkę, kiedy ja bezsilnie padałam tracąc przytomność.

PicMonkey Collagelarge

Nasz „ojciec podwójnie karmiący”:

  • co noc wstawał razem ze mną kilka razy, żeby podać mi maluchy do karmienia (przez pierwsze 6 miesięcy, kiedy jeszcze spały w łóżeczkach, a ja karmiłam na siedząco)
  • w dalszym ciągu wstaje, kiedy sytuacja tego wymaga (obecnie śpię z maluchami, ale czasem zdarza się płacz synchroniczny:))
  • podawał wodę, kiedy w pierwszych tygodniach pragnienie osiągało max  (czyli praktycznie non stop:))
  • trzymał mi głowę, kiedy podczas karmienia opadałam z sił
  • karmił mnie, kiedy ja karmiłam ich
  • wstrzymywał się od nabiału, aby mi nie było szkoda, kiedy okazało się, że córka ma skazę białkową (btw – po 6 miesiącach po alergii nie było śladu ;))
  • podtrzymywał nogami mój kręgosłup, kiedy podczas karmienia ból w lędźwiach był nie do zniesienia
  • parzył melisę i wspierał, kiedy córka miała miesięcznego focha na pierś i płakała przy przystawianiu (dzięki jego spokojowi przetrwaliśmy, a mała nie dostała butelki…)
  • woził nas do poradni laktacyjnej, kiedy pojawiały się kolejne piersiowe problemy i trzymał mnie za rękę, kiedy ból piersi wyciskał łzy (przeżyliśmy zapalenie piersi, bolące pęcherzyki na brodawkach, drożdżaka)
  • gotował, sprzątał, jak tylko mógł pracował z domu, abym mogła karmić pojedynczo bez słuchania płaczu drugiego (w okresach, kiedy nie karmiłam jednocześnie)
  • pogodził się z faktem, że śpimy osobno, aby nasze dzieci mogły mieć nieograniczony dostęp do nocnych karmień
  • codziennie wspiera mnie i dopinguje w naszej mlecznej drodze

Sebciu jesteś najlepszym ojcem jakiego mogłam sobie wymarzyć <3 Teraz powiem to ja: jestem szczęśliwa, że moje dzieci mają takiego tatę!
Ty Dzień Ojca mógłbyś świętować codziennie :* :*

8521233e-92e5-4912-bee1-3f3908be47a6

Kochamy i dziękujemy <3 <3

Jak widzicie jest mnóstwo czynności, które może wykonać mężczyzna, aby wesprzeć kobietę w karmieniu piersią. Moim zdaniem, takie wsparcie jest kluczowe dla kp nie tylko bliźniąt. Często to od ojca, ponieważ jest najbliżej, zależy czy matka przetrwa ciężkie początki. Mężczyzna karmi nie bezpośrednio z wiadomych przyczyn 😉 ale pośrednio, stwarzając matce jak najlepsze warunki do tego, aby ich dzieci dostawały to, co najlepsze.

Droga Mamusiu – jeśli jesteś w ciąży, już na tym etapie porozmawiaj z podwójnym ojcem o tym, że chcesz karmić piersią. Pokaż mu ten wpis i poczytajcie razem mojego bloga np. poradnik o karmieniu piersią cz 1 – TUTAJcz 2 – TUTAJ. (Trzecia część w produkcji :)) Tak, aby miał czas przygotować się do swojej nowej roli „ojca podwójnie karmiącego” 😉

Drogi Tatusiu – z okazji Twojego święta życzę Ci, abyś czerpał dużo radości i satysfakcji z tacierzyństwa!
A tak na marginesie, wiesz co oznacza dla Ciebie karmienie piersią? Oprócz zdrowotnych i emocjonalnych korzyści dla Twoich dzieci i ich matki karmienie to:
1.  Mniej nocnych pobudek – dużo matek bardzo dobrze radzi sobie z karmieniem nocnym bez niczyjej pomocy. A jeśli potrzebują, jest ona sporadyczna (np. tak jak u nas tylko w przypadku podwójnego płaczu, a jeśli zdecydowałabym się na spanie z dziećmi wcześniej – mąż przesypiałby już wcześniej większość nocy.)
2. Dużą oszczędność – karmienie piersią to w przypadku bliźniąt oszczędność rzędu 700 – 800 zł miesięcznie. Czy nie lepiej zabrać rodzinę na wakacje?
3. Satysfakcja,  że Wam się udało! Wam, bo karmienie piersią to sukces całej rodziny <3
4. Wdzięczność ze strony mamy i dzieci, że m.in dzięki Tobie mogą cieszyć się swoją mleczną drogą

Dlatego już z góry dziękuję Ci za wsparcie, jakiego będziesz udzielał, udzielasz „matce podwójnie karmiącej” . Za to, że interesujesz się tematyką karmienia piersią i za to, że w chwilach kryzysu w pierwszej kolejności spróbujesz ze wszystkich sił wesprzeć swoją kobietę, a nie zaproponujesz butelkę… Zajrzyj koniecznie do wpisu Hafija.pl – Skład mleka kobiecego i zatrzymaj się na tym blogu na chwilę 🙂 Znajdziesz tam mnóstwo rzetelnych informacji, z których z pewnością skorzysta cała Twoja rodzina.

A już nie długo na blogu rozmowa z naszym „ojcem podwójnie karmiącym” o tym, jak nasze karmienie wyglądało i wygląda Jego oczami. Śledź Bliźniaki na piersi na fb – TUTAJ. 

  • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

    Super Tatuś:)Dołączam się do życzeń!

    • http://www.blizniakinapiersi.pl/ Bliźniaki na piersi

      Przekażę 🙂 dziękujemy!

  • Esti

    My, co prawda, mamy tate pojedynczego (x3 aktualnie), ale gdyby nie nasz tata to karmienie by nie wyszlo. Naczytal sie artykulow, wezwal doradce laktacyjnego, wozil do dziadkow, gdy mialam 40 stopni goraczki przy zapaleniu piersi, a on musial isc do pracy, odbieral nas po pracy i do wieczora i cala noc nosil i zajmowal sie nasza coreczke, pomagal sciagac mleko i nigdy nie marudzil, kiedy caly dzien nie robilam niczego poza karmieniem, po prostu sam gotowal i sprzatal po pracy. Moge z pelnym przekonaniem powiedziec, ze uratowal nasze karmienie. Przy drugim i trzecim dziecku karmienie to juz byla bulka z maslem 😃 mysle, ze dla podwojnego taty to bylo dwa razy wiecej pracy niz dla naszego, wiec podziwiam podwojnie 😃