Poradnik

Trudne początki pięknej mlecznej drogi

Pewnie część z Was już widziała ten post, był opublikowany na blogu Twinmama.pl jako wpis gościnny. To właśnie ten tekst był dla mnie inspiracją do stworzenia bloga:)

Dzień dobry!

Chciałabym Ci zwrócić uwagę na to jak trudne bywają początki karmienia piersią dwójki. Szczególnie, jeśli będziesz rodzić pierwszy raz. U mnie w szkole rodzenia mówili, że noworodek to ssak, że po wyjściu z brzucha „pełznie po zapachu mleka po brzuchu mamy aż do piersi, przysysa się i zaczyna się karmienie piersią”. Teraz wiem, że w życiu nie słyszałam większych bredni!

Oczywiście pewnie są wśród nas mamy, które w ten sposób zaczęły.. Ja leżąc na patologii ciąży przez dwa miesiące poznałam mnóstwo mam (nie tylko podwójnych) – 95% z nich przeżyło ciężką podróż w nauce efektywnego karmienia piersią.. Dla mnie była to najtrudniejsza podróż w całym moim trzydziestoletnim życiu! Piszę nie po to, żeby Cię straszyć, tylko dlatego, żeby uchronić Cię od stresu i wylanych łez, które towarzyszyły mi każdego dnia pierwszych tygodni życia moich dzieci. Po to, żeby Ci uświadomić, że takie trudne początki to jak najbardziej normalna rzecz, że:

  1. Najważniejsze! Zdrowa kobieta jest w stanie wykarmić bliźnięta piersią (dowód znajdziesz TUTAJ), ponieważ laktacja dostosowuje się do potrzeb i jeśli zgłosimy do mózgu, że w naszym przypadku potrzeba jest podwójna, po jakimś czasie laktacja unormuje się i przystosuje do dwójki
  2. W większości przypadków matka i dzieci muszą nauczyć się efektywnego jedzenia (TUTAJ przeczytasz jak to wyglądało u nas), a do tego trzeba cierpliwości, spokoju psychicznego i świadomości, że to normalne i trwa czasem kilka tygodni.
  3. Przez pierwsze trzy do czterech dób nie ma białego tryskającego mleka, tylko siara, która leci po kropelce i każda ta kropelka jest ważna i z reguły wystarcza, aby noworodek się najadł, więc stres pt. nie mam mleka w drugiej dobie jest naprawdę niepotrzebny
  4. Pierwsze tygodnie lecą praktycznie tylko na karmieniu
  5. Często laktator bardzo pomaga w rozbujaniu laktacji (w końcu musimy też jeść, spać, umyć się) i czasem użycie na początku butelki nie przekreśla karmienia piersią
  6. Dzieci wiszą na piersi i karmienie trwa bardzo długo i o to właśnie chodzi, aby pobudzały piersi i dawały informacje, ile mleka potrzebują
  7. Dobrze mieć kogoś do pomocy przez pierwsze tygodnie, żeby móc skupić się na karmieniu (chociaż są dziewczyny w naszej facebookowej, bliźniaczej grupie, które karmią piersią od początku bez niczyjej pomocy)
  8. Miękkie piersi nie oznaczają, że nie ma mleka – oznacza, że laktacja się unormowała i że dzieci regularnie spijają
  9. Siatki centylowe dla dzieci karmionych piersią są inne niż tych na mm – często lekarze zalecają dokarmianie patrząc na siatki ogólne
  10. Czasem nie ma wyjścia i mamy decydują się dokarmiać na początku – nie jestem zwolenniczką głodzenia swoich nowonarodzonych, płaczących dzieci – sama przez pierwsze tygodnie dokarmiałam, ale warto pamiętać o zasadzie, że zawsze najpierw podajemy pierś, potem swoje odciągnięte mleko, a na końcu mm. I zawsze kiedy podajemy mm laktator w ruch! Musimy dać informacje o zapotrzebowaniu.
    Co wtedy zyskujemy? Chwilę odpoczynku i okazję do złapania choć odrobiny dystansu, a to przekłada się na spokój psychiczny co pomaga laktacji… Laktacja bowiem jest w głowie, a nie w piersiach!!
    U mnie wyglądało to tak, że z każdym dniem proporcje pomiędzy mm a moim mlekiem zmieniały się na korzyść mojego i pewnego dnia moje (podane z piersi i butelki) osiągnęło 100%…wtedy też często jedno przystawiałam do piersi, a drugie dostawało butelkę z odciągniętym mlekiem, potem przez jakiś czas karmiłam już tylko piersią w dzień, a butelkami w nocy (abyśmy mogli przespać z mężem kilka godzin) aż pewnego dnia nie odciągnęłam mleka na noc i po prostu przystawiłam do piersi i tak już zostało…
  11. Najgorszym rozwiązaniem przy skazie białkowej jest odstawienie dziecka od piersi – co rekomenduje duża część pediatrów..to właśnie mleko mamy jest najlepszym sposobem na to, aby wyleczyć swoje dziecko z alergii..(u mnie tylko córcia miała stwierdzoną skazę, od jednego z lekarzy usłyszałam, że muszę odstawić małą od piersi i podać mm, i tu padła „dokładna nazwa mieszkanki”…a dlaczego Pani doktor dała takie zalecenia? – ponieważ jak to ujęła, muszę myśleć o synku, który przy diecie beznabiałowej będzie dostawał ode mnie bezwartościowe mleko…ręce opadły mi do samej ziemi a mina wskazywała jednoznacznie, że jedna z nas nie ma pojęcia czym jest mleko matki i na pewno nie byłam to ja :) )

Przyszła matko, póki nie masz na świecie bliźniąt uwierz mi, że masz bardzo dużo wolnego czasu ? Dlatego zachęcam Cię do tego, abyś poczytała trochę o karmieniu, polecam Ci:
1. blog www.hafija.pl
2. blog + grupa na fb www.mlecznewsparcie.pl
Dodatkowo jeśli zajdzie potrzeba zachęcam do skorzystania z porad doradców laktacyjnych w Twoim mieście. Z mojego doświadczenia tylko część położnych i lekarzy ma pojęcie na temat KP niestety :( – mi w szpitalu jedna Pani doktor powiedziała, żebym się nie nastawiała na to, że wykarmię dwójkę i że pewnie będę musiała dokarmiać.

Dlaczego Cię zachęcam?

Dlatego, że dla mnie karmienie piersią to nie tylko najtrudniejsza, ale także najpiękniejsza przygoda mojego życia. Karmimy się dopiero przez cztery miesiące, ale planujemy ile fabryka da :)
A co daje mi karmienie?

– niezwykle dużo przyjemności i satysfakcji, że pomimo tych wszystkich trudności dałam radę i daję radę

– ogromną bliskość i magiczną więź z dziećmi (ulubioną moją pozycją do karmienia jest „obydwoje spod pachy” – to ogromne szczęście mieć dwójkę dzieci tak bardzo blisko siebie i ten niezapomniany widok, kiedy i jedno i drugie wlepia te swoje małe ślepka we mnie…piękne uczucie, polecam każdej mamie)

– oszczędność czasu i w miarę przespane noce (karmienie od trzeciego miesiąca trwa od 7-10 min od 5-7 razy dziennie, a przy karmieniu nocnym maluchy nawet się nie orientują, że wstały i idą dalej spać – i my też :) )

– wygodę – posiłek dla dzieci jest zawsze tam gdzie jestem ja, zawsze ciepły i gotowy do podania w sekundę :)

– oszczędność finansową (mieszanki są obecnie bardzo drogie, nie mówiąc już o specjalnych mlekach antykolkowych, antyulewaniu czy tych przepisywanych na receptę np. w przypadku skazy białkowej…no i oczywiście wszystko trzeba pomnożyć razy dwa!)

– świadomość, że daje dzieciom porządną dawkę zdrowia na przyszłość

– i ta myśl, że zawsze kiedy przychodzi gorszy czas dla moich dzieci np. skok rozwojowy czy choroba jest ten magiczny sposób na każdy smutek pt. cycuś…

Z tego miejsca chciałabym podziękować mojemu kochanemu mężowi Sebastianowi, który z niezwykłą cierpliwością wspierał mnie i wspiera każdego dnia mojej mamie, bez pomocy której nie mogłabym teraz napisać tego postu… Pani Magdzie (Doradca Laktacyjny), która dwukrotnie uratowała moją mleczną drogę oraz dziewczynom z bliźniaczej grupy fejsbukowej, których rady pomogły mi przebrnąć przez piersiowe zakręty.